Kiedy już umrę, chciałabym odejść spokojnie we śnie, jak mój dziadek. Nie w panice i krzyku, jak jego pasażerowie.

Żartuję, mój dziadek żyje. Po prostu lubię czarny humor.

Nie umieściłabym się w definicji typowej idolki. Chociaż mam sporo pozytywnego podejścia do życia, daleko mi do bycia słodką i kochaną. Przede wszystkim jestem szczera, najczęściej do bólu, przez co ja i dobre pierwsze wrażenie nie chodzimy ze sobą w parze. Mogę was jednak zapewnić, że naprawdę sporo zyskuję przy bliższym poznaniu.

Od dziecka byłam typem samotnika, któremu ciężko było się otworzyć na innych ludzi i choć z tym walczę, cząstka mnie nadal zamyka się przed otoczeniem. Nieszczególnie wychodzi mi nawiązywanie nowych przyjaźni, dlatego trzymam się tych starych tak mocno, jakby jutro miało nie nadejść. Jestem lojalna i sądzę, że można mi zaufać.

Gdybym miała wybrać swoje największe atuty, byłaby to pewność siebie i poczucie obowiązku. Swego czasu brakowało mi jednego i drugiego, ale dzisiaj uważam się za bardzo silną osobę. Zawsze jestem gotowa stanąć w czyjejś obronie, nawet jeśli ma mnie to postawić w złym świetle. Nie obchodzi mnie, co ludzie mówią o mnie za moimi plecami, dlatego w liceum byłam określana “Żelazną Damą”. Stąd też serdecznie nie polecam zadzierania z kimkolwiek z naszego zespołu, bo wtedy trzeba stoczyć batalię ze mną.

Pewnie zastanawiacie się teraz, dlaczego taka osoba miałaby się w ogóle zainteresować idolkami? Śledzenie ich muzycznych poczynań jest od lat moim guilty pleasure i śmiało można nazwać mnie ekspertem w tym temacie. Oglądanie ich występów i słuchanie piosenek w drodzę na zajęcia sprawia, że mi się cieplej robi na serduszku. Z tego względu nawet nie zastanawiałam się dwa razy przed dołączeniem do Sankyu. Jestem związana z muzyką, odkąd pamiętam i wierzę, że dzięki niej można przekazać światu bardzo wiele. Nieważne, czy ma być to głęboka, życiowa mądrość czy po prostu pozytywna energia – każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Im dalej brnęłam w klimaty idolek, tym częściej dochodziłam do wniosku, że zawsze znajdzie się jakaś piosenka, z którą mogę się w danym momencie utożsamiać.

Część ludzi sądzi, że piosenki tego typu są zwyczajnie głupie, ale ja sądzę, że czasem nie potrzeba mądrych słów, by przekazać swoje emocje. Chcąc nieco przybliżyć innym twórczość idolek, zaczęłam się uczyć angielskiego i japońskiego, by móc tłumaczyć teksty piosenek i zniwelować barierę językową. Na początku szło mi mozolnie, ale metodą prób i błędów nauczyłam się dobrze pisać. Dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem całkiem niezła w tym co robię, dlatego lwia część tekstów z naszego repertuaru wyszła spod mojej ręki.

Nie skłamię, jeśli powiem, że droga do zostania idolką nie jest usłana różami (haha, czaicie, bo nazywam się Rose… przepraszam). Ponieważ znaczną część swojego życia spędzam przed komputerem, tłumacząc lub grając w gry, wysiłek fizyczny przychodzi mi z trudem i mimo postępów, moje nogi umierają po każdym treningu. Jednak nie narzekam, bo po pierwsze widziały gały, co brały, a po drugie jestem przekonana, że wyjdzie mi to na dobre. Pewne rzeczy są warte poświęceń i dla mnie Sankyu jest jedną z nich.

Data urodzin: 31 sierpnia (Panna)

Cenisz w innych: Szczerość, poczucie humoru, dystans do siebie

Motto: “Mówi się trudno i żyje się dalej”

Gdybyś mogła być zwierzęciem, byłabyś… kotem

Ulubiony napój: Green Ice Tea

Ulubiona piosenka: Silent Majority

Ulubiony film: Wonder Woman

Ulubiony przedmiot szkolny: japoński / angielski